Toaletka - sekretarzyk Juno. Warto za 281 zł?

Od jakiegoś czasu nosiłam się z potrzebą posiadania swojego małego kącika w moim małym mieszkaniu na moje tyci sprawy. Rzecz o sekretarzyku - toaletce. Miejscu gdzie już wygodnie pomieszkują moje kosmetyki i inne drobiazgi.

Mebel jest znakiem współczesnych czasów. Masowa produkcja, płyta wiórowa i samodzielny montaż. Chwalę się jednak bo się namachałam. Z resztą męczeństwo zgotowałam sobie osobiście organizując podwójną, niepotrzebną robotę. Montaż to była czysta improwizacja i zgubna pewność siebie. Bo co? Ja nie złożę? I wtedy geniusz majsterkowicz poskręcał elementy wbrew logice, następnie pukał się w czoło i klnąc, rozkręcał wszystko  stwierdzając, że instrukcja to jednak przyjaciel człowieka.

Tak oto człowiek przystąpił do wnikliwej analizy załączonej kartki z łopatologicznie rozrysowanymi działaniami. Znów wywijałam imbusem i śrubokrętem. Wreszcie jest. Duma i chwała.

sekretarzyk 90x40
Toaletka sekretarzyk Juno

A teraz realia.
Czy można nabyć taki mebelek na 281 zł w dobrej jakości? I to przez internet?

Bez owijania w bawełnę - powłóczystych spojrzeń w realu nie było i to ma być dobre?  Niestety. Nie bez przyczyny sklep opisując przedmiot, oświadczył że jest to II gatunek. Wymienił prawdopodobne odpryski zabrudzenia. Zbagatelizowałam.

Wadę tego konkretnego egzemplarza widać wyraźnie na zdjęciu. Lewa szuflada miała być zawieszona na prowadnicy, która zwyczajnie odpadła. Żeby ją przytwierdzić trzeba będzie kombinować z wkrętakami do drewna i może z jakimiś kątówkami - kurcze nie mam wizji jak to zrobić. W każdym razie w planie jest pielgrzymka do Castoramy - z resztą moje ulubione miejsce na szoping :)  - mówię serio.

Co jeszcze... Oryginalnie toaletka ma 2 małe szuflady umiejscowione na blacie. Tutaj świadomie zrezygnowałam z jednej aby mieć miejsce na laptopa. Podoba mi się takie rozwiązanie bo nie przepadam za czystą symetrią.

Urządziłam się tutaj po swojemu i cieszę się z przedmiotu. Czy zaryzykowałabym powtórny zakup? Raczej nie. Uszkodzenia to ślepy los i przypadkowo trafiłam na wadę, która po naprawie będzie niewidoczna. Czyli coś jak pudełko czekoladek - prawda?
Jak nie kupować mebli



Pozdrówka :)

Komentarze